piątek, 20 lutego 2026

Kompresja perspektywy?!

czyli

Bliżej, choć dalej

Jednym z dość popularnych haseł pojawiających się w internetowych dyskusjach jest tzw. kompresja perspektywy, zjawisko występujące w przypadku stosowania obiektywów wąskokątnych. 

Co zauważyć trzeba, kompresja owa wiąże się nie tyle z kątem widzenia czy ogniskową użytego obiektywu, a  z odległością przedmiotową, z której wykonywane jest zdjęcie. A odległość ta, zgodnie z filozofią zoomu w nogach, narzucana jest z drugiej strony, poprzez kąt widzenia obiektywu. Wiadomo - im kąt węższy, z tym większej odległości obejmiemy założony fotografowany motyw.

I co podkreślić trzeba raz jeszcze - nie ogniskowa czy kąt widzenia obiektywu wpływają na oddanie na zdjęciu planów perspektywy, ale tylko i wyłącznie wynikła z nich odległość przedmiotowa.

Spójrzmy zatem na przykładowy schemat:

Mamy więc dwa równej wielkości obiekty, fotografowane z tej samej odległości dwoma różnymi obiektywami - o przykładowym kącie obrazowym 20 stopni (u góry) i o kącie obrazowym 40 stopni (na dole). Bezwzględna wielkość obu obiektów na zdjęciu będzie oczywiście różna, w pierwszym przykładzie będą większe, w drugim - mniejsze, ale ich wzajemny stosunek wielkości na każdym zdjęciu będzie taki sam, niezależnie od kąta widzenia obiektywu. Gdyby ze zdjęcia szerokokątnego wyciąć fragment odpowiadający zdjęciu wąskokątnemu - będą one nie do odróżnienia (nie wdajemy się, oczywiście, w akademickie dyskusje o zdolności rozdzielczej aparatu czy głębi ostrości).

Teraz zaś przyjrzyjmy się sytuacji odmiennej - wykorzystując te same kąty obrazowe obiektywów, 20 i 40 stopni, zmieniamy odległość od przedniego obiektu, tak, aby na obu zdjęciach był on dokładnie tej samej wielkości - czyli stosujemy wspomniany zoom w nogach, ergo stawiamy sprawę na głowie i dopasowujemy odległość przedmiotową do kąta widzenia posiadanego obiektywu.

 Zatem, zgodnie z założeniem zoomu w nogach, na obu zdjęciach obiekt przedni, oznaczony kolorem zielonym, wyszedł nam tej samej wielkości. Natomiast obiekt na drugim planie, czerwony, już nie. A to z tej prostej przyczyny, że przybliżając się na drugim zdjęciu do obiektu zielonego, zmieniliśmy względną odległość pomiędzy obydwoma planami zdjęcia. O ile na pierwszym zdjęciu, o kącie obrazowym 20 stopni, obiekt czerwony jest 1,8 raza dalej od aparatu niż obiekt zielony, to na drugim zdjęciu, z kątem obrazowym 40 stopni, jest już 2,6 raza dalej od aparatu niż zielony - i stąd jego względna wielkość kątowa, ergo rozmiar na zdjęciu, jest mniejsza.


Spójrzmy zatem jeszcze na wpływ zmiany ogniskowej w drugą stronę. Tym razem zatem pierwsze zdjęcie dokonujemy kątem obrazowym 20 stopni, identycznie jak poprzednio, zaś drugie obiektywem o kącie obrazowym 10 stopni. Aby zachować taką samą wielkość obiektu na pierwszym planie, zmniejszając kąt obrazowy oddalamy się od obiektu, zoomując nogami - i otrzymujemy ten sam efekt. Przy węższym kącie obrazowym różnica wielkości obiektów na zdjęciu jest mniejsza - z tego samego co w poprzednim wypadku powodu, różnej odległości względnej obiektów od aparatu. W przypadku kąta 20 stopni obiekt czerwony jest 1,8 raza dalej od aparatu niż obiekt zielony, a w przypadku kąta 10 stopni  różnica ta wynosi już tylko 1,4 raza, zatem i analogicznie zmienia się wzajemna wielkość obiektów na zdjęciu.
 
 Widać zatem dobitnie, że nie ogniskowa, czy też kąt obrazowy, same w sobie kompresują perspektywę. Zjawisko to wynika bezpośrednio z odległości przedmiotowej, z jakiej wykonywane jest zdjęcie - i wynikłej z niej wzajemnej relacji odległości poszczególnych planów zdjęcia. Ale że obiektyw wąskokątny ze swej natury narzuca większe odległości przedmiotowe, stąd i dużym skrótem myślowym przypisać można oną kompresję ogniskowej jako takiej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz