czyli
Bliżej, choć dalej
Jednym z dość popularnych haseł pojawiających się w internetowych dyskusjach jest tzw. kompresja perspektywy, zjawisko występujące w przypadku stosowania obiektywów wąskokątnych.
Co zauważyć trzeba, kompresja owa wiąże się nie tyle z kątem widzenia czy ogniskową użytego obiektywu, a z odległością przedmiotową, z której wykonywane jest zdjęcie. A odległość ta, zgodnie z filozofią zoomu w nogach, narzucana jest z drugiej strony, poprzez kąt widzenia obiektywu. Wiadomo - im kąt węższy, z tym większej odległości obejmiemy założony fotografowany motyw.
I co podkreślić trzeba raz jeszcze - nie ogniskowa czy kąt widzenia obiektywu wpływają na oddanie na zdjęciu planów perspektywy, ale tylko i wyłącznie wynikła z nich odległość przedmiotowa.
Spójrzmy zatem na przykładowy schemat:
Mamy więc dwa równej wielkości obiekty, fotografowane z tej samej odległości dwoma różnymi obiektywami - o przykładowym kącie obrazowym 20 stopni (u góry) i o kącie obrazowym 40 stopni (na dole). Bezwzględna wielkość obu obiektów na zdjęciu będzie oczywiście różna, w pierwszym przykładzie będą większe, w drugim - mniejsze, ale ich wzajemny stosunek wielkości na każdym zdjęciu będzie taki sam, niezależnie od kąta widzenia obiektywu. Gdyby ze zdjęcia szerokokątnego wyciąć fragment odpowiadający zdjęciu wąskokątnemu - będą one nie do odróżnienia (nie wdajemy się, oczywiście, w akademickie dyskusje o zdolności rozdzielczej aparatu czy głębi ostrości).
Teraz zaś przyjrzyjmy się sytuacji odmiennej - wykorzystując te same kąty obrazowe obiektywów, 20 i 40 stopni, zmieniamy odległość od przedniego obiektu, tak, aby na obu zdjęciach był on dokładnie tej samej wielkości - czyli stosujemy wspomniany zoom w nogach, ergo stawiamy sprawę na głowie i dopasowujemy odległość przedmiotową do kąta widzenia posiadanego obiektywu.
Zatem, zgodnie z założeniem zoomu w nogach, na obu zdjęciach obiekt przedni, oznaczony kolorem zielonym, wyszedł nam tej samej wielkości. Natomiast obiekt na drugim planie, czerwony, już nie. A to z tej prostej przyczyny, że przybliżając się na drugim zdjęciu do obiektu zielonego, zmieniliśmy względną odległość pomiędzy obydwoma planami zdjęcia. O ile na pierwszym zdjęciu, o kącie obrazowym 20 stopni, obiekt czerwony jest 1,8 raza dalej od aparatu niż obiekt zielony, to na drugim zdjęciu, z kątem obrazowym 40 stopni, jest już 2,6 raza dalej od aparatu niż zielony - i stąd jego względna wielkość kątowa, ergo rozmiar na zdjęciu, jest mniejsza.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz